NasiGoreng.pl

Królowie życia na bezludnej wyspie

1171_a

W zeszytach ze “Złotymi myślami” na pytanie co/kogo zabrał(a)byś na bezludną wyspę najczęściej chyba się odpowiadało: Ciebie (żeby nie było przykro właścicielowi zeszytu), piłkę, telewizor, Cindy Crawford, Atari, a co zamożniejsi Amigę.

Gdy tak nierealne pytanie pojawiło się w rzeczywistym życiu po 20 latach od ostatniego zastanawiania się, trzej Królowie Życia oraz Królowa mieli mały problem…

Wszystko wydarzyło się na jednej z kilkunastu tysięcy wysp Indonezji, gdzie można za niewielką opłatą na kilka dni zaludnić (swoją osobą oczywiście, bez skojarzeń proszę:) bezludną wysepkę. Ponieważ wiedzieliśmy, że tam trafimy z własnej woli, mogliśmy się przygotować…

Rozum podpowiadał, że trzeba kupić dużo wody do picia, serce wybrało też zimne piwo, którego zapasy zostały wypite podczas podróży rozlatującym się kajakiem z płozami – w końcu zimne piwo na wyspie szybko przestałoby być zimne, skoro najchłodniejsza była woda, która miała ponad 30 stopni…

1165_a

Wracamy do rozumu, bierzemy gotowe danie lokalne “Mie Goreng” czyli makaron (tak, taki jak w polskich chińskich zupkach) z przyprawami, ryż na „Nasi Goreng”, marchewkę, jakąś zieleninę dla zdrowotności i trochę ziemniaków. Do tej pory nie mogę sobie darować, że nie kupiliśmy jajek! Najbardziej cywilizowanym sprzętem na jaki sobie pozwoliliśmy był wok i paczka zapałek.

Nie będziemy wnikać w szczegóły takie jak delikatny piszczący piasek, palmy z kokosami, żółwie i kolorowe rybki, płaszczki czy rafa koralowa, a nawet idealnie widoczny efekt halo, bo to mamy wszystko nad Bałtykiem. Skupimy się bardziej na tym jak przetrwać na bezludnej wyspie, gdyż mając kilka dni przed sobą musieliśmy jakoś przeżyć z, jak się okazało, niewielkimi zapasami.

Po pomachaniu naszemu indonezyjskiemu przyjacielowi z łódki (“body language” mamy najwyraźniej opanowany do perfekcji, bo nawet odmachał) zostaliśmy na ponad 3 dni sami bez jakiegokolwiek kontaktu z realnym światem.

1186_a

Od razu odezwały się w nas pierwotne instynkty związane z polowaniami i zdobywaniem żywności. Niestety mimo dość obfitych połowów ryb na styl indonezyjski, czyli żyłka i haczyk, ryby złowione przez nas wyglądały jak te większe w sklepach zoologicznych więc nikt z nas nie podjął się wypatroszenia takowej i spróbowania – wszystkie wracały na wolność. Jedyne co nam się udało upolować to kokosy! Chociaż żeby zdobyć te najlepsze z najświeższym mleczkiem trzeba było naprawdę długiej “dzidy”.

1212_a

Król Ognia rozpalił ogień, żeby Król Polowania wiedział gdzie wracać po polowaniu. Zaczęła się zabawa w rozbitków. Nasze menu było właściwie niezmienne każdego dnia. I tu pewnie Was zaskoczymy przepisem: wok, woda, ogień, ryż/makaron, przyprawa, marchewka w proporcjach dowolnych. Wszystko sprawnie przyrządzane przez Króla Woka.

1234_a

Na deser pierwszego dnia mieliśmy ziemniaki z ogniska, a przez kolejne o każdej porze dnia i nocy mieliśmy nieograniczony dostęp do kokosów. Uwierzcie mi, nie przepadam za wiórkami kokosowymi, ale tamte kokosy prosto z palmy, przez nas skubane (a otwierane przez Królową Kokosów przy pomocy niezbędnej na bezludnej wyspie pęsety do brwi) smakowały jak orzech z małym posmakiem kokosa, a nie jak sztucznie napompowane smakami i zapachami wiórki sklepowe.

1195_a

Królowa Kokosów dbała także o estetyczne strony uczt, więc miseczkami oraz pseudołyżkami były łupiny kokosów.

Domyślam się, że nasza opowieść o przetrwaniu na bezludnej wyspie nie przyniosła jakże poszukiwanych historii o zabijaniu i jedzeniu jaszczurek, żółwi albo najlepiej nieodkrytych plemion z wnętrza dżungli, ale mam nadzieję, że jeśli nie tekst to zdjęcia ukażą wszystko co tam mieliśmy. Bo naprawdę ciężko to przelać na papier…

“Królowie Życia” :).

P.S. niestety zdjęcia są tylko z pierwszego niecałego dnia, bo klisza się skończyła a prądu nie ma… 🙂

1268_a Autorem tekstu jest PJ – nasz przyjaciel i towarzysz jednej z wypraw do Indonezji.

(3104)

7 odpowiedzi do artykułu “Królowie życia na bezludnej wyspie

  1. cosmo

    Ten wpis Wam się udał najbardziej! Po prostu wszystko cudowne!!!!

  2. Pingback: Piknik pod irańską skałą | NasiGoreng.pl

  3. kamyk

    hej, czy mozna sie dowiedziec z jakiej wyspy / okolicy są powyższe zdjęcia z łódką, białym piaskiem i Królową Kokosa ? Pozdrowienia!

    1. Piotrek

      Kamyk, zdjęcia są z jakiejś wysepki u wybrzeży Sumatry, ale nazwy już niestety nie pamiętamy. Niemniej łódki, biały piasek i piękną rafę można także spotkać np. na wysepkach Kanawa i Seraya położonych „rzut beretem” od Labuan Bajo na zachodzie wyspy Flores. Pozdrawiamy!

      PS Królowa Kokosa występuje jednak jedynie na wysepce, której nazwy już nie pamiętamy 😉

  4. Pingback: Prawie jak w Afganistanie | NasiGoreng.pl

  5. Pingback: Zajadając trudy drogi do Bunaken | NasiGoreng.pl