NasiGoreng.pl

Qatar Airways i Wielkie Drzewo

head

Tak, wiem, źle zacząłem – łączenie linii lotniczej (i tym samym samolotów) oraz drzewa w jednym miejscu jest zabiegiem niebezpiecznym i może wywołać dyskusję: co jest mocniejsze – drzewo, czy samolot. A ja nie o tym… Tak więc rozwiewając wątpliwości – Wielkie Drzewo to dosłowne tłumaczenie arabskiego Ad-Dauha, czyli stolicy Kataru, szerzej znanej jako Doha. Skąd my w Katarze? Jest to rezultat tego, że jako środek lokomocji do naszego pierwszego docelowego miejsca w Azji wybraliśmy flotę powietrzną Qatar Airways, czyli narodowego przewoźnika Kataru.

Powodów, dlaczego akurat Qatar Airways mógłbym wymyślić kilka… Na przykład, że chcieliśmy przekonać się empirycznie, co oznacza przyznany Qatar Airways dwa lata pod rząd tytuł najlepszej linii lotniczej świata (zawsze przedkładałem praktykę nad teorię i jak niedowiarek wszystko wolałem sprawdzić sam – jako kilkuletni chłopiec zgłębiałem temat przewodzenia prądu przy pomocy metalowej blaszki i pastucha; dla mieszczuchów – pastuch to takie elektryczne ogrodzenie wykorzystywane na pastwiskach, może boleć). Ale to nie to – Qatarem lecieliśmy już wcześniej, poza tym w 2013 jako najlepsza linia świata został zdetronizowany przez Emirates (nasz poczciwy LOT nie znalazł się w pierwszej 100-tce; na pewno wrogie siły antypolskie znów zadziałały – za samo serwowanie principolo na pokładzie powinna być co najmniej pierwsza 5tka…).

Innym powodem mogłaby być chęć wspierania jednej z ulubionych drużyn piłkarskich, FC Barcelony, wszak Qatar Airways są jednym z głównych sponsorów klubu z Katalonii. Ale do tego oczywiście nigdy się nie przyznam z obawy przed zalewem hejtu ze strony kibiców Realu… (poza tym nie mam pojęcia, czy Piotrek podpisałby się pod takim uzasadnieniem). Poniższe zdjęcie wkleiłem przez przypadek i nie wiem jak usunąć…

fcb

Rzeczywisty powód wyboru jest dużo bardziej prozaiczny – oprócz rozsądnej ceny Qatar Airways zaproponowały nam darmowy pobyt w Doha obejmujący wizę, hotel, wyżywienie oraz transfer z lotniska do hotelu i z powrotem (nie od razu, z przerwą na nocleg). Czyli daliśmy się skusić na odrobinę luksusu (tym bardziej, że w najbliższych miesiącach luksusy będziemy omijać szerokim łukiem). O tym, co zrobić, żeby móc skorzystać z finansowanego przez Qatar Airways pobytu w Doha będziecie mogli przeczytać we wpisie „Superior flying experience, czyli jak przenocować w Doha na rachunek Qatar Airways”.

Konsekwencją wyboru Qatar Airways było to, że naszą podróż z Warszawy biało-jakimśtam (nie wiem, jak nazwać flagowy kolor Qatar Airways – ogłaszam konkurs na nazwę tego koloru, nazwa ma wskazywać, że to kolor, a nie np. owoc albo coś innego) Airbusem A-320 (podobnym to tego na poniższym zdjęciu).

b330_1

W Doha wylądowaliśmy po 23, następne półtorej godziny spędziliśmy załatwiając formalności związane z naszym pobytem i stojąc w gigantycznej kolejce do kontroli paszportowej. Biorąc pod uwagę, że kolejny lot mieliśmy po 7 rano, zostało nam kilka godzin na sen. Ale sen tej nocy nie był nam dany, a dokladnie sami go sobie odebraliśmy – nie po to przylecieliśmy do Doha, żeby spędzać czas w hotelu. Trochę dziwnie patrzyła na nas obsługa hotelu, gdy o 2 w nocy, z plecaczkami turystycznymi i aparatem przewieszonymi przez ramię wyruszaliśmy na eskapadę po stolicy Kataru…

DSC01518_1

Doha nocą jest… pusta. Mogliśmy bezkarnie przekraczać szerokie ulice na czerwonym świetle, słuchać szumu aparatury podlewającej każdy mijany skwer lub park. Jedynymi spotykanymi przez nas ludźmi byli Lankijczycy (emigranci zarobkowi ze Sri Lanki) leniwie operujący ciężkim sprzętem na rozkopanych ulicach. To co zrobiło na nas największe wrażenie, to nowoczesne wieżowce. Co prawda estetyka nie każdego z widzianych budynków nam odpowiadała (część wyglądała, jak projektował je ten sam architekt, który tworzył molochy hotelowe w Hurghadzie), ale na pewno widać było w nich przepych i miliardy petrodolarów…

DSC01525_1

DSC01505_1

Więcej nocnych zdjęć z Doha możecie znaleźć w sekcji Zdjęcia

Oprócz szeregu wrażeń nasze nocne wędrówki miały jeszcze jeden pozytyw – ponad 7-godzinny lot z Doha do Ho Chi Minh City minął nam bardzo szybko, bo prawie cały przespaliśmy. Jedyne, co mogło nas obudzić to serwowane na pokładzie posiłki. No, może obudziłem się jeszcze dodatkowo kilka razy, gdy na ekranie przed moim siedzeniem wyświetlano taki oto filmik:

(1640)

18 odpowiedzi do artykułu “Qatar Airways i Wielkie Drzewo

  1. Asia

    Super zdjęcia i opis, tylko pozazdrościć. A pastuch pamiętam…

  2. Mariusz

    Tagujcie opisy imieniem autora, już po sekcji „o nas” widać, że piszecie inaczej 🙂 A nocne zdjęcia i wyprawy – czesciowo zazdroszcze, czesciowo wspolczuje :)))

    1. Piotrek

      Mariusz, thx. Gdybys jeszcze cos widzial co mozemy zoptymalizowac to dawaj znac

  3. Mariusz

    BTW, po dodaniu komentarza dostalem dwa razy tego samego meila z info, że dodałem i powinienem zaakceptowac przyszlo odpowiedzi 😉

    1. Pawel Autor

      Dziękujemy za komentarze – postaramy się coś z tym zrobić. Pozdrawiamy z Ho Chi Minh City.

  4. Oli

    Wujek Google mówi, że ten kolor to „maroon”, na co z kolei ciocia Wikipedia rzecze „rdzawoczerwony, kasztanowy, kasztanowaty, koloru kasztanowego”. Pierwsze z określeń (choć najmniej trafne chyba) nie jest owoco/warzywno podobne, zatem oczekuję nagrody 🙂

    ps. i faktycznie, tagować posty, choć przyznaję że jastrząbskie reminiscencje wystarczyły mi do identyfikacji autora 😀

    1. Pawel Autor

      Ciocia, na którą się powołujesz, podpowiada mi, że maroon pochodzi od francuskiego “marron”, a to ma już wyraźne konotacje owoco/warzywno podobne – z przykrością informuję, że zostałeś zdyskwalifikowany (ale doceniam wysiłek:-))

  5. Anna Maria

    Jest ciekawie (opowieść) i soczyście (styl) 🙂 Teraz czekamy na etiudę sygnowaną „drugim P”

    1. Piotrek

      to nie będzie etiuda, tylko pełny koncert! Niech czeka cierpliwie

  6. Pawel B

    ja bym powiedział, że to po prostu bordowy;) lub też używając figur bardziej literackich „w kolorze jabola leżakowanego w pędzącym żuku”….

    1. Pawel Autor

      Niestety nie wiem, jaki kolor ma leżakowany jabol – jako znawca win powinieneś wiedzieć, że jabole są najsmaczniejsze w roku fermentacji…

  7. Marzena

    Ja też jestem zdania, że to bordowy. Ponadto biały i bordowy to kolory flagi Kataru więc można przenieść to na kolory samolotu. 🙂
    ps. Paweł czytam z zaciekawieniem to co piszecie, pozdrawiam:-)

    1. Pawel Autor

      Pozdrawiamy serdecznie z gorącego Ho Chi Minh. Ufam Twojemu niekwestionwanemu autorytetowi i oficjalnie akaceptuję, że to bordowy:). Dziękujemy za miłe słowa i zapraszamy do dalszego czytania (przy czym właśnie zauważyłem, że jest problem z przesyłaniem newslettera o nowych wpisach na maile onetowe i z wp, tak więc odwiedzaj nas proszę na bieżąco).

  8. Małga

    Uwielbiam Twoje historie z dzieciństwa – dodatkowo ubarwiają i tak już bardzo interesujące wpisy 😉

  9. córeczkamamusiitatusia

    dłuuuuuuugie te wpisy jak ….. P. chyba tak na prawde się nudzicie!

  10. Mateusz

    FC Barcelona, naprawdę ? Dobrze sie kryłeś przez te lata :))
    pozdr