NasiGoreng.pl

O wyższości gospodarki socjalistycznej

DSC01770-2 - Kopia

Podświadomie po wyjściu z lotniska w Ho Chi Minh od pierwszej chwili zacząłem porównywać Wietnam z Indonezją, jedynym do tej pory krajem w Azji Południowo-Wschodniej, który miałem przyjemność zwiedzić.  A że Indonezja jest kapitalistyczna, a Wietnam socjalistyczny, na myśl nie przychodzi mi nic innego jak otworzyć na nowo spór o wyższość gospodarki socjalistycznej nad kapitalistyczną. I tak, zdaję sobie sprawę, że Wietnam socjalistyczny to może był 3 dekady temu, ale po pierwsze nadal trochę jest, a po drugie chciałbym mieć więcej komentarzy niż Paweł, więc liczę na zażartą dyskusję zwolenników obu doktryn.

Wpływ socjalizmu na powietrze

Pierwszą rzeczą, którą czuje się po wyjściu z lotniska w Ho Chi Minh jest upał, drugą wilgoć a trzecią brak dusznego miodowo-goździkowego zapachu Indonezji, który bierze się z charakterystycznych papierosów „kretek”. W Wietnamie od niedawna obowiązuje zakaz palenia w miejscach publicznych, a i tutejsze papierosy to żadna egzotyka tylko ordynarne odpowiedniki naszych poczciwych L&Mów, Sobieskich itp. Dobrze, że jest zakaz palenia, ale trochę szkoda, że Wietnam nie ma własnego charakterystycznego aromatu.

DSC01979-2

Nawet starówka w Hoi An „jest socjalistyczna”

Wpływ socjalizmu na piękno

W wietnamskiej przestrzeni miejskiej jest dużo zieleni, mało tego, ta zieleń jest profesjonalnie utrzymywana i zarządzana. A do tego są ławki, są kosze na śmieci, są „fotoplastykony” na rondach, kwitną kwiaty, jezdnie są rozdzielone pasami zieleni, w tych pasach zieleni tu krzaczek, tam bylinka, krawężnik pomalowany na biało i czerwono żeby czasem weń nie wjechać, drzewa w parkach pną się w górę zapewniając cień strudzonym robotnikom oraz ludziom ćwiczącym w siłowniach na wolnym powietrzu. Z kolei w Indonezji zieleń to można było spotkać, ale w dżungli, a parki to są, ale narodowe. Miasto to miasto – ma być zabetonowane i brudne.

DSC01547-22

Jeden ze skwerów w Ho Chi Minh

DSC01623-22

Park w Vung Tao (długo zajęło nam rozszyfrowanie poszczególnych części ciała)

Zostając chwilę przy brudzie, wietnamskie miasta są zaskakująco czyste. Ale nie dlatego, że ludzie nie śmiecą. Śmiecą w najlepsze, wszyscy rzucają śmieci pod nogi, ale odpowiednie służby tylko na to czekają. Kilka razy dziennie miejscowy Zakład Oczyszczania Miasta przemierza ulice miast z mobilnymi koszami i zgrabnie radzi sobie ze wszystkimi odpadami. Tam gdzie nie przemierza (np. i tak niezbyt urodziwe plaże, ujścia rzek), piętrzą się sterty śmieci jak w Indonezji i nikomu z miejscowych to nie przeszkadza.

aaa2222

No i miasta w ogóle w socjalistycznym Wietnamie są ładniejsze z architektonicznego punktu widzenia. Trochę to pozostałość po kolonizatorach estetach z Francji (stary Sajgon, Hoi An), a trochę zasług samych Wietnamczyków, bo nawet nowe budynki nie są architektonicznym dramatem, czego z kolei nie można powiedzieć o kapitalistycznej Indonezji.

DSC01947-22

Stare miasto w Hoi An

DSC01956-2

Słynny japoński most w Hoi An

DSC01569_1

Pałac Prezydencki w Ho Chi Minh

Wpływ socjalizmu na infrastrukturę

Poprzednie nagłówki mogły być kontrowersyjne, ale ten jest już oczywisty. Jeśli chodzi o wietnamskie drogi, to ich największą zaletą jest to, ze na jezdniach namalowane są pasy. Samochody generalnie starają się jeździć w liniach wyznaczonych przez te pasy. Skutery już nie, ale to inna historia. Są też wytyczone przejścia dla pieszych (choć jakoś nie zauważyłem, żeby pieszym w jakikolwiek sposób pomagały). Drogi są nawet niezłe, ciągle powstają nowe i to na bogato – z latarniami, pasami zieleni, chodnikami. Infrastrukturalnie Wietnam naprawdę daje radę, szczególnie w konfrontacji z Indonezją – na lewo nowy most, na prawo nowy most (np. taki w kształcie smoka w Danangu – na zdjęciu poniżej), tu wiadukt, tam rondo…  Ponieważ drogi są niezłe, po tych drogach nie jeżdżą jedynie samochody terenowe jak w Indonezji, ale pojawiają się prawdziwe samochody osobowe i ich układy zawieszenia wydają się zbytnio nie cierpieć.

Da-Nang-by-night

„Danang by night good” – most w kształcie węża jest dumą mieszkańców. Zdjęcie ze oficjalnej strony miasta

Nie cierpią też chyba za bardzo kierowcy, bo jest obowiązek jazdy w pasach w samochodach, a na skuterach w kaskach. W Indonezji w kaskach / pasach jeżdżą też wszyscy… frajerzy.

A skoro jesteśmy już przy bezpieczeństwie, to ciekawym wietnamskim wynalazkiem (a może nie tylko wietnamskim, ale ja pierwszy raz spotkałem się z nimi w Wietnamie) są „głośne kierunkowskazy”, które są bezpośrednią odpowiedzią na to, że skutery jeżdżą jak chcą, a i kierowcy samochodów do przepisów drogowych podchodzą bardziej jak do nieśmiałych wskazówek ustawodawcy niż do obowiązującego kodeksu drogowego (co jest charakterystyczne dla całej Azji). Głośny kierunkowskaz uruchamia klakson w rytm mrugania kierunkowskazu, zatem jeśli chcemy na skrzyżowaniu skręcić z prawego pasa w lewo – nic trudnego. Zaczynamy mrugać i w związku z tym także trąbić w lewo, wszyscy dookoła wiedzą, ze coś się będzie działo, zaczynamy wymuszać pierwszeństwo cały czas rytmicznie trąbiąc, mrowie skuterów zgrabnie nas objeżdża, mniejsze samochody ustępują miejsca, większym my ustępujemy i życie na drodze trwa w najlepsze, bardzo podobnie do tego w Indonezji, tylko tam nie słyszałem głośnych kierunkowskazów.

Ogromna ulgę sprawiły mi też wietnamskie chodniki, których główną zaletą jest to, że po prostu są. Chodnik w Indonezji wygląda z reguły tak, że w ogóle nie wygląda, bo go nie ma. Jak już tu i tam pojawiły się chodniki, to są to po prostu płyty betonowe luźno przerzucone nad rynsztokiem. Ale żeby nie było za łatwo, od czasu do czasu w tym indonezyjskim „chodniku” jest ogromna wyrwa-niespodzianka, przez którą bez problemu można wpaść po uda w maź o niepokojąco znajomym fetorze. W Wietnamie natomiast chodniki są jednolite i bez dziur, co jest niewątpliwą zaletą i wpływa, przynajmniej według moich obserwacji, na populację szczurów. Do tej pory w ciągu niemal dwóch tygodni w Wietnamie naliczyłem cztery (złośliwi niech nie łączą tego z wietnamską kuchnią!), a w Indonezji z nadmiaru przestałem je liczyć drugiego dnia.

Wpływ socjalizmu na szczęście…

DSC01926-2

… jak wiemy jest ogromny i zależy wprost proporcjonalnie od liczby propagandowych billboardów. Tych w Wietnamie nie brakuje. Młodzież wychodząca w eleganckich mundurkach z naprawdę nieźle wyglądających szkół może dowiedzieć się z tych billboardów, że szczęśliwi wietnamscy rybacy z reguły wracają swoimi jachtami z pełnymi sieciami, a żołnierze zajmują się wypuszczaniem gołębi pokoju. W Indonezji natomiast tego nie ma. Wojsko pacyfikuje zbuntowane prowincje, a rybacy nie mają jachtów tylko rozklekotane łajby. Tylko dzieci podobnie uśmiechnięte w równie eleganckich mundurkach wychodzą z nieźle wyglądających szkół i machają wesoło do białasów i w kapitalizmie i w socjalizmie.

DSC01594-2

Sierpem i młotem białego gołąbka?

Wpływ socjalizmu na atrakcyjność turystyczną

Z podróżniczego punktu widzenia chyba jednak wygrywa kapitalizm, a raczej nie wygrywa Wietnam. Mimo tych wszystkich socjalistycznych dobrodziejstw infrastrukturalnych, dużo czystszych i bardziej przyjaznych człowiekowi miast, Wietnam nie skradł mojego serca. Socjalizm nie rozgonił chmur, socjalizm nie zmienił koloru morza z szaro-brązowego na turkusowy. Socjalizm niestety nie ukrócił kantowania turystów, które w Wietnamie jest dużo bardziej bezczelne niż w Indonezji, a przede wszystkim nie utrzymał autentyczności tego kraju i samych Wietnamczyków, a może utrzymał, tylko ten autentyzm jakoś do mnie nie przemawia.

Ale nic straconego, nadal wierzę, że socjalizm może być dla podróżników rajem. Sprawdzimy to już niedługo w Laotańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej (tak, chodzi o Laos). A co do Wietnamu, rozważamy czy nie zgasić tu światła wcześniej niż zakładaliśmy.

(1383)

11 odpowiedzi do artykułu “O wyższości gospodarki socjalistycznej

  1. PJ

    nie zgadzam się aby aż tak niekorzystnie opisywać Indonezję! Pasy również są tam na drogach (czasami) i zdarza się, że starają się jeździć wykorzystując je! Co ważne jeżdzą najczęściej w dobrym kierunku nie pod prąd! Zieleń jest!!!! no może czasami jest w miastach! (rzeki-ścieki pokryte są często jakimiś glonopodobnymi roślinami!) Czasami drzewa również są!! Ale Indonezja i tak jest lepsza pod każdym względem! Mimo, że moje doświadczenie z Wietnamem to budki z żarciem w polskich miastach (pozdrawiam budkę na rondzie Solidarności w Łodzi). INDO INDO INDO!!

    1. Piotrek Autor

      PJ, dziekujemy za Twoja opinie. Postanowilismy ja zignorowac mimo calej naszej sympatii do Ciebie 🙂

  2. Pawel B

    Czyli są jednak magiczne miejsca gdzie można wieść szczęśliwe i beztroskie życie…

    Zdrowie wietnamskich rybaków!

    PS.

    John Rambo na pewno zgasiłby światło (i nie tylko…) w Wietnamie wcześniej;)

  3. Asia

    Teraz Wam posłodzę, dzięki Wam zmieniło się moje wyobrażenie o Wietnamie. Czekam na więcej…

  4. Mariusz

    Cos Wam się powaliło w kolejnym poście Pawła bo komentarzy nie można dodawać (a przynajmniej mi się tak wyświetla)

    1. Piotrek Autor

      Mariusz, Asia! Co my byśmy bez Was zrobili… Dzieki!
      Mariusz, skoro juz można skomentowac najnowszy post, to czekamy na Twoje głebokie przemyślenia tamże 🙂