NasiGoreng.pl

Stan bardzo wyjątkowy

opening

Kilka dni przed przyjazdem do Bangkoku padł na nas blady strach. Ogłoszono w nim bowiem stan wyjątkowy w związku z masowymi protestami opozycji. Przed oczami stanęły nam koksowniki i wozy opancerzone na ulicach, brudne bomby w każdym koszu na śmieci, brutalne pacyfikacje protestów przez oddziały ZOMO albo Berkutu. Oliwy do ognia niepokoju dolał polski MSZ ostrzegający przed podróżami do Bangkoku i nasze rodziny zaniepokojone doniesieniami medialnymi. A my przecież musieliśmy załatwić sobie wizy do kolejnych krajów… Z duszą na ramieniu pojechaliśmy, zakładając, że w razie ewakuacji polski rząd podstawi nam samolot 😉

A o co chodzi w protestach? Niestety polskie media wolały 24h na dobę relacjonować zasypany w śniegu pług śnieżny spod Płocka, więc się za bardzo nie mogliśmy dowiedzieć. Ale teraz już wiemy i muszę przyznać, że wygląda to zaskakująco.

Kto się kłóci? Są oczywiście dwie strony konfliktu – „czerwone koszule”, czyli rząd oraz „żółci”, czyli opozycja. Czerwone koszule są skupione wokół dwóch osób – byłego premiera Thaksina Shinawatry, obecnie na emigracji oraz jego siostry – obecnej premier o swojsko brzmiącym imieniu Yingluk (złośliwi mówią coś o rządach Thaksina z tylnego siedzenia, ale nie wnikam…). Rząd ma poparcie zdecydowanej większości społeczeństwa w dużym skrócie dlatego, że swego czasu Thaksin dużo dał biednym, podkopując przywileje i pozycję bogatych, przy okazji nie zapominając o napchaniu własnej kieszeni. Zarzuty o korupcję są oczywiście odrzucane przez Thaksina, obecnie przebywającego na przymusowej emigracji w stolicy uczciwych emigrantów – Dubaju. Opozycja to głównie właśnie ta bogatsza klasa średnia, pozostająca jednak w zdecydowanej mniejszości.

z cyklu "trzy słowa do ojca prowadzącego", tym razem zaadresowane do pani premier

z cyklu „trzy słowa do ojca prowadzącego”, tym razem zaadresowane do pani premier

Katalizatorem protestów był fakt, że stęskniona siostra, a obecna premier, chciała wprowadzić amnestię, która pozwoliłaby Thaksinowi wrócić do kraju przy zachowaniu zgromadzonej fortuny. Rozsierdziło to żółtych, którzy rozpoczęli masowe protesty w Bangkoku (i kilku większych miastach) pod nośnym hasłem „wyłączyć Bangkok” (Shutdown Bangkok). A pani premier zrobiła szybą woltę, porzuciła prace nad ustawą o amnestii i wiedząc, że cieszy się poparciem większości społeczeństwa, rozpisała przyspieszone wybory. Żółci zdając sobie sprawę z faktu, że są w mniejszości, postawili na proste i konstruktywne hasło NO VOTE – NIE dla wyborów. Chcą przełożenia wyborów o 2 lata, powołania „rady ludowej” – nowej formy rządu (ze znaczącym oczywiście w niej swoim udziałem) i reformy prawa wyborczego, która uzależniałaby wagę głosu od zamożności obywatela. Rząd oczywiście się nie zgadza zarzucając opozycji antydemokratyczne zapędy.

tysiące, jeśli nie setki tysięcy takich wlepek zalało Bangkok przed wyborami

tysiące, jeśli nie setki tysięcy takich wlepek zalało Bangkok przed wyborami

W takiej atmosferze 2 lutego odbyły się jednak wybory, choć wiele lokali zostało zablokowanych przez opozycję i w konsekwencji wybory uzupełniające trwają przez cały luty. Protesty oczywiście nie ustały i w połowie lutego jeszcze trwały w najlepsze.

Ale dla nas ciekawsze jest to jak te protesty wyglądają, bo patrząc na nie, nie sposób nie ulec ich urokowi, choć oczywiście zdajemy sobie sprawę, że w trakcie protestów doszło również do kilku tragicznych zdarzen. Protesty są świetnie zorganizowane. Powstały niezliczone miasteczka namiotowe w parkach i na skwerach, a wokół nich świetnie funkcjonująca machina. Każde „miasteczko” ma swoją scenę, jest ogromny telebim, profesjonalne nagłośnienie i oświetlenie, są trybuni ludowi, flagowi, koncerty, happeningi. Są stołówki z darmowymi obiadami, są łazienki, są prysznice, jest też biznes okołoprotestowy – koszulki, kapelusze, frotki, gwizdki (te ostatnie to symbol trwających protestów) itd. A wszystko na newralgicznych skrzyżowaniach i przed urzędami administracji publicznej – chodzi o sparaliżowanie miasta i prac rządu.

miasteczko namiotowe lumpini (2)  miasteczko namiotowe lumpini  miasteczko namiotowe czatuczak park

okupacja skrzyżowania

okupacja skrzyżowania

i kolejne "wyłączone skrzyżowanie", tym razem główne-główne

i kolejne „wyłączone skrzyżowanie”, tym razem główne-główne

noc nikomu nie przeszkadza

noc nikomu nie przeszkadza

Panie od darmowych obiadów

Panie od darmowych obiadów

kolejka po darmowy obiad

kolejka po darmowy obiad

jest i flagowy

jest i flagowy

dosłownie - streetart

dosłownie – streetart

suweniry z "shutdown Bangkok"

suweniry z „shutdown Bangkok”

kolejny stragan z suwenirami, tym razem gwizdki - symbol obecnych protestów

kolejny stragan z suwenirami, tym razem gwizdki – symbol obecnych protestów

i smutniejsza strona protestów

i smutniejsza strona protestów

Straszono nas, żeby unikać tych miejsc, nam jednak wydaje się, że odwiedzić je należy. Bo widać tam uśmiechniętych i życzliwych ludzi z ogromną i niewyczerpaną (?) energią do zmiany własnego świata i zastopowania korupcji. Triumf społeczeństwa obywatelskiego, chciało by się powiedzieć, piknik demokracji, święto wolności… Ta dobra energia trochę jednak nie gra z tym, co wiadomo o opozycji i jej liderach oraz ze znaną zasadą, że darmowe obiady po prostu nie istnieją. „Thaksin – Lucyfer czy Mesjasz?” – to nagłówki artykułów w zagranicznych mediach, które akapit niżej piszą też o przywódcy opozycji (swego czasu oskarżanego o – jakże by mogło być inaczej – korupcję okraszoną krwawym zamachem stanu): „Suthep – powstaniec czy wyrachowany demagog?”. Czyżby chodziło o odwieczne pragnienie zdobycia władzy za wszelką cenę?

Zdecydowaliśmy się więc przetrawić całą sytuację z perspektywy bezludnej wyspy na samym południu kraju i do Bangkoku wróciliśmy po kolejnych dwóch tygodniach. Zastaliśmy protest, w naszej ocenie, w fazie schyłkowej – skrzyżowania nadal są zablokowane ale gromadzą jedną dziesiątą niedawnej frekwencji, straganiarze przeceniają artykuły „Shutdown bangkok”. Nie ma już tylu niezależnych trybunów ludowych – na ekranach widać jedną centralną transmisję, a euforyczne okrzyki i gwizdy protestujących, mówiąc kolokwialnie, lecą z głośników, i nie ogłuszają już jak wcześniej „na żywo”.

Jakikolwiek nie byłby końcowy efekt prostestów, były one dla części tajskiego społeczeństwa świętem demokracji i cieszymy się, że mogliśmy być świadkami tego chwytającego za serce zrywu.

street art (2)

Wydarzeniom pozwolimy się ułożyć po swojemu i o ostatecznym rezultacie przekonamy się za miesiąc, gdy znów będziemy przejazdem w Bangkoku.

protesty w fazie schyłkowej

protesty w fazie schyłkowej

PS Wiedzę o protestach czerpaliśmy z rozmów z Tajami, którzy oczywiście mają własne sympatie polityczne.

(782)

6 odpowiedzi do artykułu “Stan bardzo wyjątkowy

  1. i AmmA

    Z naszych krajowych informacji wynikało że strajkują z powodu ryzu.Nie smiej się z pługa bo jak wrócisz w rodzinne strony to jeszcze nieraz może ci ty…k uratować

  2. Oli

    Słyszałem z „dobrze poinformowanego źródła”, że rządy „z tylnego siedzenia” Pani Premier są bardzo nowoczesne ….polegają na przyjmowaniu zaleceń jak dowodzić krajem od szanownego brata przy pomocy codziennych telekonferencji Skype 😉 Nie dziwota, że Tajowie nie chcą marionetkowego rządu…

  3. i AmmA

    sory część o pługu dotyczy Pawła z rozpedu zalozylam ze to jego dzieło.

  4. Tpm Randdal

    Byłem pod koniec lutego w Bangkoku i widziałem to o czym piszecie. O ile można robić zdjęcia demonstrantom, to lepiej ich nie robić jeśli jest jakaś blokada z udziałem sił rządowych, bo można stracić aparat fotograficzny. Przez te kilka dni widzieliśmy wiele demonstracji, kilka ostrzelanych samochodów. Ginęli też ludzie, ostatniej nocy naszego pobytu zginął zarówno policjant, jak i strajkujący. W hotelu otrzymaliśmy informację żeby wyjechać 2 godziny wcześniej na lotnisko. W mieście jest jednak bezpiecznie i nic nie robią sobie z godziny pilicyjnej. To była jedna z naszych obaw przed wylotem z Polski. Wybieracie się na Filipiny, bo to cel naszego następnego wyjazdu i zbieramy informacje.

    1. Piotrek Autor

      Dzieki za update o Bangkoku. Na Filipiny sie wybieramy ale dopiero w drugiej polowie roku wiec caly research jeszcze przed nami 🙂

  5. Pingback: Azja Południowo-Wschodnia – bardzo subiektywny ranking | NasiGoreng.pl