NasiGoreng.pl

Polsko-irańskie rozmowy o seksie z polityką w tle

header

W Iranie większość spotkanych przez nas mężczyzn (bo kobiet nie mamy tu prawa „spotykać”) miała na imię Reza. Żeby dla ich dobra nikt nie mógł ich zidentyfikować, wszystkich w poniższych rozmowach nazwiemy „Rezami”. Oto więc krótkie wyimki z rozmów z Rezami i kilka zdjęć poznanych Irańczyków.

Galeria spotkanych Irańczyków...

Galeria spotkanych Irańczyków…

DSC07409 DSC07289 DSC07237

Reza 1

Dworzec w Esfahanie, na który udaliśmy się, żeby kupić bilety do Teheranu. A że okazało się, że na dworcu dostępny jest internet, to rozsiedliśmy się wygodnie na metalowych krzesłach i zanurzyliśmy się w odmęty sieci. Spokój nie trwał długo, po kilku minutach podszedł do nas schludnie ubrany młodzieniec (spodnie „w kancik”, lakierki typu „trumniaki”, koszula dopięta na ostatni guzik). Po standardowych grzecznościach i „świętej trójcy” pytań, które zawsze zadają nam Irańczycy (czyli „Skąd jesteście?”, „Jak macie na imię?” i „Jak bardzo podoba Wam się w Iranie?”) przeszedł do rzeczy:

Reza: Czy moglibyśmy podyskutować o tym jak postrzegacie społeczeństwo irańskie? Bardzo lubię o tym rozmawiać z obcokrajowcami…

Paweł (nerwowo zerkając na Piotrka i zastanawiając się, czy nie trafiliśmy na jakiegoś Strażnika Rewolucji…): Jasne, ale o czym konkretnie?

Reza: Co sądzicie o noszenie hidżabu przez Iranki? (hidżab, czyli chusta, którą muzułmanki zakrywają głowę – jak duża to część głowy, zależy od religijności konkretnej kobiety i miejsca, w którym akurat się ona znajduje)

Paweł: W zasadzie to wszystko nam jedno, to ich sprawa…

Reza: Jak to ich sprawa?! Widać, moi drodzy przyjaciele, że nic nie rozumiecie. Chusty na głowach to bardziej niż kobiet sprawa mężczyzn! To o nich przecież chodzi!

Piotrek: Jak to mężczyzn, przecież to głowy ko…

Reza: Nie, przyjacielu, już ci wszystko tłumaczę. Wy z Zachodu nie rozumiecie podstawowych zasad w życiu. Wyobraźcie sobie sytuację, że kobiety nie noszą chust na głowie i luźnych, zakrywających ciało strojów (dużo wyobraźni nie potrzebowaliśmy, żeby to sobie wyobrazić…). I przechodzą tak koło mężczyzn, mijają ich na ulicy, spotykają w pracy czy w sklepie. A mężczyźni co? Mężczyźni mają oczy! I patrzą na te kobiety. I im się w głowie dzieją różne dziwne rzeczy. Nawet czasem nie czują, że im się te rzeczy w głowie dzieją, ale dzieją się na pewno. Potem wraca taki wieczorem do żony, ona czeka, nadchodzi czas, hmm, no wiecie…

Kręcimy głową, że nie wiemy (choć w swej błyskotliwości domyśliliśmy się, o co chodzi, to miło było patrzeć jak się tak męczył…)

Reza: … no na stosunek seksualny! A on nie chce! Napatrzył się na te kobiety na ulicy i mu się już własna żona nie podoba. Zadziały mu się dziwne rzeczy w głowie i nie chce mieć stosunków seksualnych z własną żoną. I to jest ogromny problem. Nie ma dzieci, rodziny się rozpadają, ba, naród się rozpada…

Piotrek (z miną znawcy): No tak, ale bez przesady, od samego patrzenia na inne kobiety, mężczyzna nie przestaje kochać własnej żony…

Reza (prawie krzycząc): W głowie dzieją się dziwne rzeczy! I nie ma potem stosunków seksualnych! Nie udawajcie, że nie rozumiecie, wiem, jakie macie problemy na Zachodzie. Przedwczoraj rozmawiałem z turystką z Europy i powiedziała mi, że zazdrości kobietom w Iranie sposobu ubierania. U niej w kraju kobiety ubierają się jak chcą i teraz mąż nie chce mieć z nią stosunków seksualnych. Biedna dziewczyna, to ogromny problem!

Paweł (miną znawcy próbujący przebić poprzednią minę Piotrka): Jak się kocha własną żonę to reszta świata się nie liczy, widać mają jakieś inne problemy…

Piotrek (z ognikami w oczach, widać było, że obmyślił argumenty i rozpoczyna szarżę słowną…): No tak, ale to jest traktowanie mężczyzny jako bezmyślnej istoty, która nie potrafi kontrolować swoich popędów, dlatego trzeba mu zasłaniać inne kobiety, a pokazywać tylko własną żonę. A kobieta traktowana jest jak przedmiot. Dlaczego…

W tym momencie Piotrka złapał atak kaszlu, co Reza skomentował zwracając się do Pawła:

Reza: Pomóż mu…

Paweł: Zaraz mu przejdzie…

Reza: Nie, nie, pomóż mu w argumentacji…

Na szczęście Piotrek złapał kolejny oddech i kontynuował:

Piotrek: … dlaczego ta zasada dotyczy tylko mężczyzn?

Reza: Jak to? Nie rozumiem…

Piotrek: No dlaczego mężczyźni nie muszą zasłaniać ciała, przecież kobiety na nich patrzą i też może im coś w głowie zadziać i nie będą chciały mieć stosunków seksualnych z mężami…?

Reza: No bo w Świętym Koranie jest o oczach mężczyzny, Koran koncentruje się na mężczyznach…

Piotrek: No ale dlaczego…?

Reza: Wy z Zachodu naprawdę nie rozumiecie… Przepraszam przyjaciele, ale muszę to powiedzieć – Europa jest zepsuta. A Ameryka jeszcze bardziej! Zepsuta i zła! Lepiej porozmawiajmy o czymś innym…

Po kilku minutach rozmowy na inne tematy dowiedzieliśmy się m. in., że nasz „przyjaciel” kończy właśnie studia inżynierskie…

Paweł: I co zamierzasz robić po studiach?

Reza: Najchętniej to bym wyjechał do Ameryki…

A wymowny komentarz irańskich kobiet do stanowiska Rezy można znaleźć na Facebooku na stronie My Stealthy Freedom.

***

Reza 2

Ten sam dworzec, 10 minut wcześniej. Do Piotrka podchodzi inny Reza i rozmawia łamanym angielskim o życiu.

Reza: Dokąd jedziecie po Iranie?

Piotrek: Do Turcji

Reza (rozmarzony): Oooo! Turcja dobra, pracowałem tam. Turcja wspaniała!

Piotrek: Iran też bardzo bardzo dobry, co nie?

Reza: Ja tam wracam Turcja. Tam można mieć dziewczyna…

***

Akurat Esfahan, w którym toczyły się powyższe rozmowy, również można uznać za „zepsuty”, bo nigdzie indziej w Iranie chusty na głowach nie zasłaniały tak niewiele (czasem był to po prostu kawałek materiału przypięty do koka), stroje nie były tak obcisłe – zarówno u kobiet jak i mężczyzn, a makijaż tak zdecydowany (tym razem tylko u kobiet). A trzeba przyznać, że Iranki są naprawdę ładne, w związku z czym aż strach pomyśleć jakie szkody w głowach esfahańskich mężczyzn (i odwiedzających Esfahan turystów) wyrządza patrzenie na nie. Poziomem lansu esfahańskie niewiasty przebijała jednak zdecydowanie płeć brzydka (choć zachowując obiektywność i ryzykując popadnięcie w kompleksy trzeba przyznać, że Irańczycy bardzo dbają o siebie i swój wygląd; jak to określił jeden z rodowitych esfahańczyków, który mieszkał kilka miesięcy w Gdyni i nauczył się trochę polskiego – „Dziefcyny wołały na mnie czasteczko”). Stylem ubierania przypominają trochę Włochów, wszystkie ubrania mają dopasowane i bardzo przylegające do ciała. Tak bardzo, że z Piotrkiem przez kilka godzin szukaliśmy w sklepach i na bazarach spodni, w które byśmy weszli, a potem się z nich nie wylewali (znaczy nasze mięśnie). A spodnie musieliśmy kupić, bo w Iranie krótkie spodenki nie uchodzą (może kuszą kobiety?).

Wystylizowane manekiny w esfahańskich sklepach

Wystylizowane i powyginane manekiny w esfahańskich sklepach

W poszukiwaniu odpowiedniego rozmiaru spodni...

W poszukiwaniu odpowiedniego rozmiaru spodni…

Esfahańska ulica (i liberalna wersja hidżabu)

Esfahańska ulica (i liberalna wersja hidżabu)

Ludzie w Esfahanie są „piękni”, bo piękne (już bez cudzysłowu) jest samo miasto. Bardzo dużo w nim ciekawych zabytków (których oczywiście nie opiszemy, wspomnę tylko, że najbardziej podobały nam się mosty nad rzeką, w której od 4 lat nie płynęła woda), interesujących muzeów (których oczywiście nie odwiedziliśmy) i przede wszystkich niesamowitych parków, pełnych róż i innego kwiecia (w których oczywiście leżeliśmy godzinami, skoro nie poszliśmy do muzeów). Do tego wokół szczyty pasma Zagros. Na jeden z nich, położony na południu miasta Soffeh, można zresztą dostać się kolejką linową. Sama jazda kolejką do najbardziej ekscytujących nie należała, skupialiśmy się głównie na odmachiwaniu Irańczykom jadącym w wagonikach w przeciwną stronę. Nie machał nam jedynie wagonik z chłopcami prawdopodobnie z jakiejś wycieczki szkolnej, głównie dlatego, że chłopcy zajęci byli rozhuśtywaniem wagonika udawanymi ruchami imitującymi… stosunek seksualny. Nie oceniamy, nie krytykujemy, sami byliśmy kiedyś młodzi (z akcentem na „kiedyś”).

Plac Imama Khomeiniego w Esfahanie

Plac Imama Khomeiniego w Esfahanie

Obowiązkowy elementu każdego parku w Esfahanie: róże i woda

Obowiązkowy elementu każdego parku w Esfahanie: róże i woda

DSC07194

Dzielnica armeńska w Esfahanie

Dzielnica armeńska w Esfahanie (warto się wczytać w banner)

Kolejką na górę Soffeh

Kolejką na górę Soffeh

Irańskie piwo w parku (niestety bezalkoholowe:()

Irańskie piwo w parku (niestety totalnie bezalkoholowe 🙁 )

 

 

***

Reza 3

W Teheranie spędziliśmy kilka godzin z kolejnym Rezą. W trakcie jednej z rozmów toczonej na jednej z ławek w parku zeszliśmy na tematy religijno-społeczno-polityczne, których oczywiście każdy przewodnik po Iranie każe unikać, ale co tam, lubimy żyć na krawędzi 😉

Reza: Żyjemy w społeczeństwie nakazowym. Rząd ciągle wymyśla jakieś zasady i przepisy, trudno się w tym połapać. Zresztą rządzą u nas tak naprawdę duchowni… I wypaczają islam. Islam to dobra religia. Na przykład Prorok Mahomet był nastawiony bardzo pokojowo, pozwalał oprócz islamu istnieć też innym religiom. A zwalczał tylko to, co naprawdę złe. Zamykał np. te…, jak one się nazywają…? No te z prostytutkami?

Paweł i Piotrek (chórem): Burdele!

Reza: Właśnie, burdele.

Paweł (chcąc uciec z tematów religijnych na bardziej pewny grunt): No tak, ale chyba powoli się zmienia też społeczeństwo irańskie, coraz bardziej się liberalizuje…

Reza: No właśnie, i to jest problem. Bo ludzie buntując się przeciwko nakazom rządu, buntują się jednocześnie przeciwko islamowi. Nie szanują religii i tego co jest w Koranie. I to mnie bardzo boli. Widzicie te dwie dziewczyny na ławce naprzeciwko?

Zauważyliśmy je już kilka minut temu, bo zdecydowanie wyróżniały się z parkowego otoczenia – ostrym makijażem, kolorowym strojem, smartfonami w rękach. Jedna miała nawet włosy pofarbowane na blond (tak, tak, widać było ich włosy, zamiast hidżabu miały na czubku koka kawałek materiału). Obie z minami jakby przed chwilą zjadły jakieś paskudztwo. Do ich ławki co chwila podchodzili kolejni absztyfikanci, ale chyba nie potrafili zaimponować dziewczynom, po krótkim czasie odchodzili z nosami na kwintę.

My: No widzimy…

Reza: Przychodzą tu, żeby poderwać facetów…

W życiu byśmy się nie domyślili…

Reza: A potem wiecie… Idą do z nimi do łóżka! I to zazwyczaj tak na raz! Ale żeby było jasne – byle kim się nie zadowalają

Paweł: Co, może interesuje je jakimi samochodami jeżdżą faceci?

Reza: Skąd wiedziałeś?

Paweł: Bo widzisz, przyjacielu, nasze światy aż tak się nie różnią i pewnie wszędzie można spotkać podobnych ludzi. U nas na takie dziewczyny mówi się…

I tu spędziliśmy kolejne minuty na próbie przetłumaczenia określenia „blachara”…

Reza: A dla mnie one są… prostytutkami! Powinno się tego zakazać!

No, może jednak w kwestiach obyczajowych i wolności jednostek trochę się z naszym przyjacielem różnimy…

***

Teheran, kilkunastomilionowa metropolia, ma wady charakterystyczne dla wielu stolic. Ludzie jakoś dziwnie zabiegani, mniej mili (nikt nas już nie witał „Welcome to Iran”), ceny wyższe. Nawet lody nie smakowały nam tak dobrze, jak w innych miastach. I jakoś tak bardziej szaro i ponuro niż gdzie indziej. Żeby poczuć dreszczyk emocji udaliśmy się pod dawną Ambasadę USA, miejsca znanego z tragicznych wydarzeń z okresy Rewolucji Islamskiej. Historię tę opowiada oskarowa „Operacja Argo”. Dziś budynek ten określany jest jako „US DEN of Espionage” i mieści się w nim siedziba milicji – Strażników Rewolucji. Do środka oczywiście nie można wejść, ale mogliśmy podziwiać murale obrazujące ścieranie się Wielkiego Szatana (czyt. Stanów Zjednoczonych) oraz Izraela z dobrym Iranem…

Murale przed byłą ambasadą amerykańską w Teheranie

Murale przed byłą ambasadą amerykańską w Teheranie

DSC07274 DSC07272 DSC07269 DSC07266

W poszukiwaniu kolorów w szarym Teheranie

W poszukiwaniu kolorów w szarym Teheranie

DSC07292

***

Reza 4, 5, 6 i 7

Nie bez powodu tak często piszemy o parkach – są one najlepszą okazją do poznawania Irańczyków. W jednym z parków w trakcie gry w karty przysiadło się do nas kilku studentów, każdy oczywiście o imieniu Reza. Okazało się, że po angielsku znają co najwyżej kilka słów (English small – jak nas poinformowali), co nie przeszkodziło nam nauczyć ich jednej z gier karcianych, a im z kolei nauczyć nas innej irańskiej. I tak spędziliśmy razem kilka bardzo wesołych godzin. Pomiędzy grami chłopcy przygrywali na gitarze i śpiewali.

Oczywiście, mimo barier językowych, staraliśmy się rozmawiać i dowiedzieć jak najwięcej o polityce i społeczeństwie irańskim…

My: Ahmadineżad? (były prezydent Iranu)

Rezowie: Zły! Woda w rzece – nie ma 4 lata! – Powiedzieli, wskazując na wyschnięte koryto rzeki niegdyś przepywającej przez Esfahan

My: Irańskie dziewczyny?

Rezowie: Dobre! Piękne!

My: Chusty na głowach?

Rezowie: Złe! Nie widać irańskie dziewczyny!

My: Iran?

Rezowie: Zły! Nie można… bum bum z irańskie dziewczyny!

Po czym pełnym nostalgii i rozrzewnienia głosem zaśpiewali protestsong, w którego refrenie wprawne ucho wychwyci tęskny wers „Na Jolę”. Musi więc to być piosenka o miłości…

***

Co tu się oszukiwać… Wszystkim to samo w głowie…

Żegnam się życząc… udanego seksu.

PS Z pozdrowieniami dla J.B., od którego życzenia udanego seksu zapożyczyłem.

(2700)

10 odpowiedzi do artykułu “Polsko-irańskie rozmowy o seksie z polityką w tle

  1. xhoklas

    chyba jest Wam za dobrze w tym Iranie bo jakoś mało ostatnio dzielicie się ze światem:-( a tu takie ciekawe rzeczy się dzieją:-)
    udało się może kupić w końcu jakieś porządne spodnie?

    1. Pawel Autor

      Udało się, choć łatwo nie było. To znaczy dalej nie jest łatwo, bo tu uwierają, tam za długie… Ale na szczęście podstawowa para spodni już uprana, więc jest w czym chodzić…:)

  2. Asia

    Świetny wpis, ale nie jestem pewna czy wasz, ponieważ zabrakło waszego ulubionego tematu przewodniego: jedzenia 🙂

  3. Lucyna

    Pozdrawiamy Cię Paweł serdecznie, ja a przede wszystkim Szef, który siedzi koło mnie i żałuje że Cię nie ma 🙂
    Zyczymy samych przyjemności, czekamy na odwiedziny i koniecznie musimy się spotkać, czuj się zaproszony na piwo i chleb z masłem.

  4. wiki

    Bardzo fajnie się czyta, sama często jeżdżę do iranu, kocham ten kraj. polecam również północ, esfahan jest pierwszym miejscem do którego się jeździ a jest dużo ładniejszych miejsc 🙂

    1. Piotrek

      Wiki, bardzo dziękujemy. Kawałek północy też widzieliśmy, choć nie spędziliśmy tam tak dużo czasu jakbyśmy chcieli. Ale ponieważ w Iranie się zakochaliśy, to pewnie nie była to nasza ostatnia wizyta w tym kraju. A przy następnej, jeśli pozwolisz, chętnie zgłosimy się do Ciebie po rady i rekomendacje. Pozdrawiamy serdecznie z Australii.