NasiGoreng.pl

O Piotrku

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pamiętam lekcje geografii w szkole podstawowej, na których pierwszy raz usłyszałem o nurkowaniu w Morzu Kaspijskim, o słodkowodnych delfinach w Amazonce, o herbacianych polach Batumi (no chyba że o tym dowiedziałem się od Alibabek), o samochodowych pociągach przemierzających australijski outback i o położonym na końcu świata Kiribati, którego populacja składająca się z 83 osób żyje z rybołówstwa i uprawy palmy kokosowej.

Słuchałem Krzysztofa Krawczyka (kolejny ambitny artysta jako inspiracja!), który chciał być marynarzem, mieć tatuaże i który przemierzył świat od Las Vegas po Krym. I było w tym naiwnym tekście dla mnie zawsze coś dziwnie pociągającego.

Posłuchałem też Świra z Dnia Świra, który zwinął się w kłębek w kokonie nawyków, w dławiącym rytuale codziennego życia. I nikt, łącznie z nim samym, nie potrafił już dobudzić się w nim astronoma, muzyka, altruisty, poety…

IMG_3588_a

No i pojechałem pierwszy raz, właśnie na Krym Krzysztofa Krawczyka, potem była wtedy tajemnicza, a dziś zupełnie oswojona Czarnogóra, następnie Gruzja z nieistniejącymi herbacianymi polami w okolicach Batumi, był Azerbejdżan z pachnącym ropą naftową Morzem Kaspijskim i wreszcie była też Indonezja, w której na jednej z bezludnych wysp spędziłem kilka dni, żyjąc „z rybołówstwa i uprawy palmy kokosowej”. I za każdym razem udawało mi się odczarować dziecinne przekonanie, że egzotyczne geograficzne nazwy muszą pozostać dla mnie jedynie nieosiągalnymi marzeniami, a nie miejscami, do których mogę po prostu pojechać i z którymi będę w stanie się po swojemu utożsamić.

1212_a

W podróż wybieram się, żeby odczarować kolejne dalsze i bliższe geograficzne nazwy i nadać im moje własne znaczenie, ale także, żeby wyjść, jak to się mówi w okropnej korpo-mowie, z własnej comfort zone, a przede wszystkim żebym mógł z czystym sercem dobudzić się w sobie tego „astronoma”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zostawiam rodzinę, przyjaciół, pracę (którą nawet lubię, więc nie chodzi po prostu o rzucenie bezsensownej roboty na korporacyjnej taśmie), codzienne rytuały, wygodę i stabilność, ale przed sobą mam najwspanialszą lekcję i przygodę w życiu no i trzydzieste urodziny, które chciałbym spędzić wyjątkowo.

Zdając relację, z reguły odrobinę ubarwiam opowieść, dodając tu i tam kilka nieznacznych ozdobników dla lepszego podkreślenia puenty. Mam nadzieję, że moje posty to oddadzą. Poniżej właśnie jednego piszę… Miłego czytania!

IMG_2908_a

(2992)

8 odpowiedzi do artykułu “O Piotrku

  1. Dorota Klucznik

    Piotruś trzymam kciuki i bardzo Ci kibicuję. W ostatnich dniach znalazłam książkę z dedykacją od Ciebie i Agnieszki, a potem przeczytałam artykuł w ITS. Jestem z Ciebie dumna. Życzę Ci, abyś odnalazł to czego szukasz.

  2. t-a

    (usłyszawszy głos ptaszyny….)
    Miły Jubilacie, niech życie Cię kocha i niech da się kochać:)!
    Wszystkiego najlepszego….. :)!

  3. Bogusia

    O ja…nie do wiary, że to ten sam Piotr!

    Ja wiedziałam, od pierwszego „oblukania”, że pod tą okładką Brand Managera siedzi jakiś czarownik! 🙂
    Taka piękna podróż … to jakby przeżyć ze 4 życia za jednym podejściem!
    Szacun, Podziw, oklaski i tak bardzo WOW WOW WOW! Będę podglądać i szukać inspiracji!